+48 509 970 880

Gronkowce (Staphylococcus: z grec. staphyle – winne grona, coccus – ziarnko) są bakteriami bardzo rozpowszechnionymi w przyrodzie. 

Wyobraź sobie, iż występują u człowieka, u zwierząt, w wodzie, powietrzu i w żywności. Wykrył je w 1880 roku Ludwik Pasteur, a wyizolował w czystej hodowli i bliżej zdefiniował Rosenbach w 1884 roku. Jednak aż do 1986 roku znane były tylko trzy ich gatunki – dzisiaj znamy już ponad 40.

Gronkowce żyją w otoczeniu człowieka od tysiącleci, dlatego zarówno człowiek jak i gronkowce wspólnie wytworzyli wiele mechanizmów pozwalających na “pokojowe współistnienie”. I wydaje się, że człowiek wiele korzysta z obecności gronkowców na skórze i błonach śluzowych (kolonizacja następuje już w ciągu 2-4 godzin po porodzie – od matki), ponieważ jest to nasza naturalna ochrona przed inwazją innych groźnych drobnoustrojów.

Dla przykładu staphylococcus aureus (czyli gronkowiec złocisty, którego większość ludzi tak się boi), występuje w przedsionku nosowym u ok. 60 proc. populacji, może bytować na błonach śluzowych górnych dróg oddechowych. Niektóre gatunki gronkowca (S.capitisS.auricularisS.hominis i S.saccharolyticus) występują tylko u człowieka. Na przykład staphylococcus epidermidis, bytując na powierzchni naszej skóry razem z takimi bakteriami jak maczugowce (Corynebacterium sp.), dba wespół z nimi o utrzymanie właściwego pH skóry. 

Gronkowce to duża grupa bakterii gram-dodatnich ziarniaków, które dzielimy na dwie zasadnicze:
grupy – koagulazo-ujemne i koagulazo-dodatnie. To podział ze względu na metodę wykrywania, ale również na patogenność.

 Uważa się, że gronkowce koagulazo-dodatnie (np. gronkowiec złocisty, po łacinie S.aureus) są potencjalnie bardziej patogenne niż koagulazo-ujemne (np. gronkowiec naskórkowy, dawniej biały, po łacinie S. epidermidis). 

Utrapieniem chorych z obniżoną odpornością oraz pacjentów długo leczonych w szpitalach (zakażenia szpitalne, szczególnie po operacjach kardiochirurgicznych, protezach ortopedycznych itp.) są najczęściej zakażenia gronkowcami koagulazo-ujemnymi (np. gronkowiec naskórkowy S.epidermidis).

 Uważa się, że gronkowce koagulazo-dodatnie (np. gronkowiec złocisty, po łacinie S.aureus) są potencjalnie bardziej patogenne niż koagulazo-ujemne (np. gronkowiec naskórkowy, tzw. biały, S.epidermidis). Niemniej jednak wszystkie gronkowce mają potencjalne mechanizmy zjadliwości, enzymy proteolityczne i toksyny (jak np. enterotoksyna gronkowcowa wywołująca ciężkie zatrucia pokarmowe, toksyna epidermolityczna dająca pęcherzycę noworodków lub toksyna wstrząsu toksycznego często prowadzącego do śmierci). Zjadliwość ta zwana jest wirulencją

W sytuacjach ostrych zakażeń z silnym odczynem zapalnym i zagrożeniem życia,  konieczna jest pomoc w postaci leku przeciwbakteryjnego. Najskuteczniejsze są penicyliny półsyntetyczne (w Polsce dostępna kloksacylina = syntarpen) lub cefalosporyny I i II generacji.

Poważne niebezpieczeństwo stanowią wielooporne gronkowce pochodzące ze środowiska szpitalnego (tzw. MRSA, MRSE), które są często wrażliwe tylko na jedną grupę leków (glikopeptydy np. wankomycyna). To bardzo niebezpieczne i na całym świecie obserwuje się narastanie tego zjawiska w wyniku powszechnego nadużywania (w medycynie ludzkiej, weterynarii i rolnictwie) antybiotyków. Są już niestety pierwsze na świecie (także w Polsce) szczepy oporne na wankomycynę!!!

 Dr med. P. Grześkowiak uważa jednak, iż “w wielu przypadkach silniejsze leki nie są zwykle jednak konieczne. Dlatego coraz częściej poza antybiotykami w leczeniu zaburzeń relacji “gronkowce-człowiek” stosuje się metody alternatywne, probiotyki, barwniki roślinne, immunostymulacje itp. Nie istnieje jeszcze bezpieczna specyficzna szczepionka przeciwgronkowcowa, a poza tym istnieją pewne obawy przed powszechnym jej stosowaniem, bo nie wiemy czy bakteria, która zajęłaby miejsce gronkowców będzie tak dla człowieka łaskawa”.

Kiedy pacjenci powracają od lekarza z diagnozą: gronkowiec złocisty (Staphylococus aureus) lub hemolityczne beta paciorkowce (streptokoki), najczęściej o grzybach i ich mikotoksynach , na temat skażenia solwentami lub innymi toksynami skażonego środowiska, “ani widu, ani słychu”.

Wiele osób które do nas dzwoni, latami cierpi na bolesne choroby gardła,  wypadanie włosów, ropienie lub swędzącą skórę, krostki, czyraki itp., a wyniki badań ogólnych są w normie.
Jest rzeczą znaną, iż przeciętny lekarz spogląda na wierzchołek góry lodowej czyli skutki choroby, nie szukając jej przyczyn.

Dr Josef Jonas twierdzi, iż lekarz mógłby się zastanowić nad wnioskami z doświadczeń, które wskazują, iż śluzówka kobiecych organów zarażona grzybami (drożdżakami), reaguje zapalenie już po implantacji 5 zarodników gronkowca znajdujących się np. na narzędziach ginekologicznych, podczas kiedy zdrowa śluzówka nie wykaże zaplenia nawet po implantacji miliona zarodników gronkowca!

Grzyby Candida i gronkowiec złocisty żyją w symbiozie. Kiedy grzyby zaczynają chronić gronkowce, system immunologiczny przestaje działać, a gronkowiec bez obaw może wykonywać swą życiowa działalność, a z naszego punktu widzenia – chorobotwórczą dla organizmu. To spowoduje stany zapalneanginyalergie.

W dniu 12.07.2008 w TVN na temat leczenia gronkowca wypowiadała się wybitny specjalista mikrobiolog  prof. dr n.med. Piotra Heczko. W wiadomościach TVN mówiono o tym, iż średnio co 10 osoba ze szpitala wychodzi z zakażeniem. Mówiono, że gronkowca w sposób klasyczny bardzo trudno się leczy z uwagi na konieczność podawania dość mocnych antybiotyków i dużą oporność samej bakterii na nie.
W wyniku takiego leczenia antybiotykami późniejsze leczenie powikłań po długotrwałej kuracji antybiotykowej często jest znacznie droższe i trudniejsze od leczenia samego gronkowca, a najczęściej związane jest z problemami rozwiniętej grzybicy, rozwoju wielu innych infekcji, biegunki, problemów trawiennych, depresji i innych chorób w wyniku poważnego upośledzenia układu odpornościowego przez podawane leki farmakologiczne.